Szalona ogrodniczka

Ogrodnicy – szaleńcy, do których i ja się zaliczam, mają jedno główne motto: „za rok w tym miejscu będzie pięknie”. Zaczyna się niewinnie, spacerem wśród kwiecia. Aż tu nagle przychodzi straszliwa myśl: „No nie, tak nie może być! Te dwa kwiatki nie mogą rosnąć obok siebie, zupełnie nie pasują! Żeby tylko dwa… Cała grupa źle wygląda! A w ogóle układ tej rabaty powinien być zupełnie inny!” I szalony ogrodnik migiem układa nowy plan i chwyta łopatę, nie bacząc na fakt, że pora zupełnie niestosowna, bo wszystko jeszcze kwitnie. Szaleniec czekać nie jest w stanie, tajemnicza siła pcha go do czynu. Tymczasem rodzina ogrodnika (-czki), nie doczekawszy się obiadu, pichci coś samodzielnie albo dzwoni po pizzę. Pod wieczór umordowany i upaprany ziemią ogrodnik wraca szczęśliwy do domu z okrzykiem: „Gotowe! Ach, jak tu będzie pięknie za rok!” A za rok, za dwa, za dwadzieścia lat, cóż… Wychodzi ogrodnik do ogródka i patrzy. Może nawet w tym samym miejscu, co poprzednio. I nagle w głowie zakwita znajoma myśl: „No nie, tak nie może być!”. No i właśnie tak zrobiłam, przeorałam obie rabaty i skalniak, ale mam świadomość, że dopiero w przyszłym roku będzie widać, czy planowane przeróbki były dobre. Może konieczna będzie kolejna…

Reklamy

Mania przesadzania znowu…

…mnie ogarnęła. na głównej rabacie w starym miejscu ostaną się jedynie Gienia, dwa liliowce majowe, stary kremowy bez nazwy, Schnickel i Snowy, reszta poprzekładana, ale jeszcze 4 z planowanych nie zostały przeniesione, bo mają za dużo kwiatów. No i dałam tam też te cztery nowe czerwone roślinki, o których pisałam w poprzedniej notce.

Liliowce dodatkowo zostały połączone w grupy, przedzielone irysami lub (w planie) innymi roślinkami, a nie rosną w jednym rzędzie, więc już wygląda to dużo lepiej. Dotychczasowa wersja „rząd irysów z tyłu, rząd liliowców z przodu” powstała w chwili jakiegoś totalnego ogłupienia i przetrwała kilka lat, w których nie miałam czasu na większe rewolucje w ogrodzie.

Nowa kolejność samych liliowców od lewej do prawej jest następująca: żółty majowy, Słowik, Maleny Mardi Grass, Fooled Me (lekko  z tyłu), Sungold Candy (te dwa jeszcze nie przesadzone), z tyłu Genowefa i Kardynał, przed nimi od lewej pomarańczowy pełny i Firecracker, potem idą z tyłu cytrynowy pełny i cytrynowy stary bez nazwy, a przed nimi Imperial Lemon i Desperado (jeszcze nie przesadzone, bo kwitną i nie wiem dokładnie, jak je tam rozmieszczę). Dalej w prawo z przodu Schnickel, za nim Piano Man, obok Snowy i na końcu z tyłu Chablis, z przodu stary kremowy bez nazwy. To tak ku pamięci, na wypadek gdyby któreś nie zakwitły za rok.

W okolice czerwonych liliowców posadziłam pelargonie, czerwoną jeżówkę i ketmię bylinową. W planie mam jeszcze dokupić coś żółtego i posadzić w okolicy żółtych liliowców. Ale to nie wszystko. Z tego, co mam w innych częściach ogrodu dosadzę irysy karłowe, lawendę, szałwię lekarską, a jak uda mi się zrobić sadzonki to jeszcze różne rozchodniki, ubiorek, goździczki i floksy płożące. czeka mnie mnóstwo pracy!

Zdjęcia będą po zakończeniu prac.

Liliowce 2019

Rabaty liliowcowe są po generalnym remoncie, przez co w zeszłym roku było cieniutko z kwitnieniem, ale teraz poszło pięknie. Kilka odmian nie zakwitło, ale większość miała sporo pędów z licznymi pąkami. I kwitły od 19 czerwca, oczywiście Gienia, Kardynał, desperado i Imperial Lemon zaczęły ze dwa tygodnie później. Większość różowych i morelowych przekwitła, tylko jeden ma jeszcze kilka pąków. Żółte i czerwone nadal kwitną.

Mam nową koncepcję głównej rabaty i czeka mnie przesadzanie jeszcze raz prawie wszystkiego, co tam rośnie. Drugą rabatę już trochę przerobiłam , ponieważ przesadzając liliowce zza huśtawki nie byłam w stanie pamiętać wszystkiego i wypadły obok siebie takie, które nie bardzo pasują. Ale już jest ok., jeszcze trochę irysów syberyjskich też przesunęłam, bo za bardzo pod cyprysika weszły, i dosadziłam do nachyłka kilka nowych roślinek, w tym jakąś niską (na razie?) czerwoną jeżówkę, bylinową ketmię i dwie czerwone pelargonie:

Zagospodarowałam też miejsce pod wysokim cyprysem. Po ostrym podcięciu dolnych gałęzi zrobiło się tam jaśniej i przy większych opadach dociera tam woda. Na zdjęciach przy okazji lawenda z drugiej strony tarasu:

Wczesne irysy

W tym roku sporo niskich irysków kwitnie i już widać, że nie wszystkie rosną w optymalnych miejscach. Ale to drobiazg. Najważniejsze, że wszystkie odmiany zakwitły, chociaż jasnożółte jakoś słabo i nie mam zdjęć. Chciałabym przesunąć pomarańczowego w rejon żółtych, może mi się coś uda zrobić, jak przekwitną.

Teraz zdjęcia, najpierw skalniak przy domu (prawa strona ścieżki), potem trójkąt przy bramce (lewa strona):

Irysy bordowe i bordowo - żółte 1

Irysy bordowe i bordowo - żółte 2

Irysy bordowe i bordowo - żółte 3

Irysy bordowe

Irysy kremowo - niebieskie

Irysy fioletowe

Irysy biało-fioletowe

Irysy biało-fioletowe i niebieskie

Irysy niebieskie

Irysy pomarańczowożółte

Wiosna się rozkreca

Maj to najpiękniejsza pora w ogrodzie. Iglaki puszczają młode pędy, kwitną skalne „poduszkowce”, ruszają irysy. Trawa i drzewa cieszą piękną jasną zielenią. I wreszcie pogoda sprzyja pracom ogrodniczym, ale też pozwala cieszyć się tym pięknem, pijąc kawkę na tarasie.

A oto plon dzisiejszych polowań z aparatem:

Ławeczka wśród drzew

Młode przyrosty na świerku

Kamasje i tulipany 1

Kamasje i tulipany 2

Rabata pod jabłonią 1

Rabata pod jabłonią 2

Tulipany botaniczne Battalini

Żółta rabatka 1

Żółta rabatka 2

Trawki

Floksiki 1

Floksiki 2

Ubiorek

Mam jeszcze zdjęcia irysków, ale poświęcę im osobny wpis.

Majowo

Pada od dawna, wszystko mokre, ale na szczęście kwiaty ożywiają szary krajobraz. Tylko szpecą wyłożone liście szafirków i trawa po kolana, bo w deszczu nie ma jak kosić.

Maj 2017

Maj 2017

Maj 2017

Maj 2017

Maj 2017

Notka z krainy tulipanów

Ostatnio się tu nie udzielam, bo też i w ogrodzie spędzam mniej czasu, pędząc gdzieś po świecie. W każdym razie mamy wiosnę, ogródek wygląda ładnie, ale w kolejnym roku nie będę przecież robiła takich samych zdjęć. 

Tym razem będą więc moje zdjęcia, ale kwiatki nie moje 🙂

Odwiedziłam park Keukenhof – każdy miłośnik ogrodnictwa wie, co to takiego. Relacja z podróży na głównym blogu jakaela.blox.pl, natomiast tu – tulipany z pawilonu Willem-Alexander. Czyste szaleństwo:

Holandia, Keukenhof 1

Holandia, Keukenhof 2

Holandia, Keukenhof 3

Holandia, Keukenhof 4

Holandia, Keukenhof 5

Holandia, Keukenhof 6

Holandia, Keukenhof 7

Holandia, Keukenhof 8

Holandia, Keukenhof 9

Holandia, Keukenhof 10

Holandia, Keukenhof 11

Holandia, Keukenhof 12

Holandia, Keukenhof 13

Holandia, Keukenhof 14

Holandia, Keukenhof 15

Holandia, Keukenhof 16

Holandia, Keukenhof 17

Holandia, Keukenhof 18

Holandia, Keukenhof 19

Holandia, Keukenhof 20

Holandia, Keukenhof 21

Holandia, Keukenhof 22

Holandia, Keukenhof 23

Holandia, Keukenhof 24

Nadchodzi wrzesień

Idzie wrzesień, czas sadzić wrzosy!

Poprzesadzałam wszystko, co zamierzałam. Zlikwidowałam dwie rabaty liliowcowo – irysowe. Liliowce trafiły na dwie główne rabaty po obu stronach jabłoni, a irysy przede wszystkim na trójkąt obok bramki, gdzie dotąd najpiękniej się trzymają takie, które posadziłam w ubiegłych latach. Mam nadzieję, że i te się w tym miejscu rozwiną. Opróżnione rabatki też już zagospodarowałam. Na jednej będą różne trawy (na razie kupiłam jedną), liliowce majowe (jeszcze nie przesadziłam) i stare irysy syberyjskie (już siedzą). Są może mniej dekoracyjne, niż te różne nowe wynalazki, ale za to ładnie się rozrastają i tworzą piękne kępy.

Druga rabata, która poza jedną godziną w samo południe, przez resztę dnia pozostaje w cieniu, wymagała więcej zachodu. Postanowiłam przenieść tam wszystkie moje różaneczniki, które właśnie lubią cień, a na front dokupić wrzosy. Wygląda to teraz tak:

Różaneczniki i wrzosy

Najpierw musiałam przygotować podłoże o odpowiednim odczynie ph. Przekopałam prawie całą rabatę, wymieszałam ziemię z trzema worami kwaśnego torfu, wykopałam płytkie dołki (różaneczniki nie korzenią się głęboko) i przeniosłam najpierw dwa duże, potem przed nimi posadziłam dwa mniejsze, a najbardziej na lewo – dwa karłowe. Nazwy zapiszę na wiosnę, jeśli uda mi się zrobić zdjęcia w porze kwitnienia. Poza największym, katawbijskim, pozostałe praktycznie nigdy nie kwitły. Albo jednak miały za ciemno w takim kącie za drzewami, albo z czasem ziemia im się odkwasiła, bo nie podlewałam odpowiednimi nawozami. Teraz jednak mają stanowiska bardzo dobrze i dużo głębiej przygotowane, poza tym będą przy samym wejściu, to o nich nie zapomnę w porze nawożenia, więc może coś się zmieni. Aczkolwiek nie koniecznie najbliższej wiosny, bo one już zawiązały pąki kwiatowe i to zakwitnie, co się utworzyło w starym miejscu.

Nadmiar ziemi przewiozłam tam, gdzie różaneczniki rosły wcześniej, i zasypałam dziury po nich. Potem kupiłam 12 wrzosów i dosadziła na froncie, jak widać. Całość okryłam włókniną i obsypałam mieloną korą. 

A ślimaczki nadal zbieram, od kilku dni tak po 20 sztuk, wcześniej cały czas powyżej 50.

Plagi egipskie

Zdjęć liliowców w tym roku nie będzie, irysów też nie umieszczałam, bo zaatakowała nas plaga ślimaków. Z liści porobiły nam pędzle, tak je wyżarły wzdłuż. Zjadły też sporą część pąków kwiatowych i samych kwiatów. W przypływie rozpaczy musiałam uciec się do chemii. W piątek rozsypałam niebieskie granulki, a w sobotę rano naliczyłam 369 zdechłych ślimaków (z ciekawości policzyłam). Przez dwie kolejne nocki doszło jeszcze 110. I całe to towarzystwo na kilkunastu metrach rabat. Wobec tego mam zamiar w przyszłym roku na wiosnę zacząć truć od razu, jak się tylko pojawią i może uchronię roślinki przed takimi tragicznymi skutkami.

Niestety część liliowców wygląda tak, że mam poważne obawy, czy w ogóle przeżyją.

Ostatnio stwierdziłam, że różne krzewy i drzewa się bardzo porozrastały i zupełnie mi się pozmieniało położenie miejsc słonecznych i cienistych. To spowodowało gorszą kondycję niektórych roślin, lubiących słonko. Musiałam więc zrobić plan i właśnie ruszyłam z przesadzaniem. W tym celu rozszerzę główną rabatę w paru miejscach, a dwie inne całkiem zlikwiduję. Czeka mnie sporo roboty, a jak skończę, będę musiała sobie zanotować, co gdzie wsadziłam, żeby móc przypisać nazwy poszczególnym odmianom. Tyle już tego mam, ze niektórych nie jestem w stanie rozpoznać bez ściągawki.


Przez kolejny tydzień zbierałam 50-80 sztuk dziennie, więc chyba już mam blisko 1000 i końca nie widać. A według instrukcji po tygodniu powinnam powtórzyć zabieg, więc zaraz jadę na zakupy, bo mi się poprzednie opakowanie skończyło. W przyszłym tygodniu rozsypiemy tę trutkę za płotem, na opuszczonej działce, bo prawdopodobnie tam jest wylęgarnia. A miałoby to taki dodatkowy atut, że nie trzeba będzie zbierać padniętych, bo nikt ich nie zobaczy.

Pierwsze wiosenne zdjęcia

Wszystko kwitnie wcześniej. Już 24 marca było dość kolorowo. O tej porze w zeszłym roku jeszcze zalegał śnieg, teraz widoki były zdecydowanie bardziej przyjazne.

Hiacynty na skalniaku

Miniaturowe narcyzki

Miniaturowe narcyzki

Dwa tygodnie później, czyli 7 kwietnia, kwitlo już dużo więcej:

Kwietniowy skalniak 1

Kwietniowy skalniak 2

Forsycja

Niestety później się zgapiłam i nie zrobiłam, ani tez nie zapisałam nic przez ponad miesiąc. A zdążyły już zakwitnąć pięknie wszystkie niskie irysy, nawet te, które w zeszłym roku nie miały pąków. Od kilku dni kwitną również niektóre wysokie, ale o nich będzie następnym razem.